piątek, sierpnia 1

Rozdział 18

Budzę się parę godzin później. Od razu lepiej się czuję. Słabo ale lepiej. Mam podłączona kroplówkę i coś ciągle pika. Otwieram oczy i patrzę na Nialla, który śpi z głową na moim szpitalnym łóżku Głaszczę go po włosach. Nawet nie wrócił do domu.
- Mercy- mówi zaspany i patrzy na mnie z ulgą.
- Wracaj do domu - uśmiecham się.,
- Zostanę. Martwiłem się.- Całuje moją dłoń.
- Wiem, ale już mi nic nie jest. Jedź, porozmawiaj z Annie.
- Rozmawiałem z nią. Kochanie ty byłaś nieprzytomna trzy dni.
- Co?! - prawie że krzyczę.
- Spokojnie.- Całuje mnie w czoło.- Zaraz wrócę tylko powiem lekarzowi.
- Ale powiedz czemu tak długo.
- Miałaś źle dobrane leki od cukrzycy. Zatrzymałaś się im na stole. Ledwo cię odratowali.
- Ty... Matko.
- Wywinęłaś nam numer.
- Ja przepraszam.
- Nie masz za co.
- Chciałabym już do domu
- Musisz jeszcze trochę tutaj poleżeć.
- Ale wszystko dobrze?
- Tak. Teraz już tak.- Kiwam głową i kładę się z powrotem. Zaraz do sali wraca lekarz i Niall. Świeci mi po oczach durną latarką i zadaje banalne pytania.
- Taa, wszystko ze mną w porządku.
- Tak. Dawno nie napracowałem się tak przy wyrostku.
- Ja zawsze robię wrażenie - śmieję się.,
- Oj... tak. Gratuluję porywczego taty. Wojskowy?
- Tak, z długim stażem. A co odstawił?
- Tylko się martwił.
- Ile szwów była panie doktorze?
- Trzy.- Niall tylko się śmieje. - Plus dwa wazony.
- O Boże - zakrywam usta ręką.
- Jeżeli twój stan się utrzyma i nie będzie takich gigantycznych wahań cukru jutro cię wypiszę.
- Dobrze. I przepraszam za tatę.
- Już mnie przepraszał.
- Ojcem będzie i mu się humorki udzielają - tłumaczy Niall
- Tak. Żona pewnie nie czuje się samotnie.
- Ale to ja obrywam.- mówię. Lekarz tylko się śmieje i wychodzi. Wyciągam ręce do Nialla. Siada obok mnie i tuli do siebie.
- Stęskniłam się.
- Ja za tobą też.- Bierze moją rękę i zaczyna bawić się palcami. Całuję go w policzek i uśmiecham się,
~~*~~
Jeszcze trochę, a zwariuję. Niall ciągle traktuje mnie jakbym była z porcelany. Przynajmniej na warsztatach mogę się wyżyć. Na zajęciach jest fajnie i miło. Dobrze się pracuje i poznaję świetnych ludzi. Zbieram swoje rzeczy i idę do galerii gdzie umówiłam się z Annie.
- A ty co taka skwaszona?- pyta przytulając mnie.
- Czy ja wyglądam jak wazon z porcelany? Tak się czuję.
- Nie raczej nie wyglądasz.- Mówi poważnie a zaraz dodaje rozbawiona.- Chyba musiałaś zapomnieć co to seks.
- O Jezu nic nie mów. Chodź tu pasierbicą. Trzeba ci ubrania jakieś kupić na ten brzuszek. - śmieję się.
- Tak przytyłam.- Pokazuje mi język.- Ale to wina Harry'ego lata po każdą rzecz do sklepu. I napisałam swój pierwszy artykuł.
- Czytałam. Jest świetny
- Chodź. Zrobimy numer dla mojego tatusia.
- To znaczyyy?
- Dzisiaj wraca z tej delegacji, prawda?
- Prawda.- Prowadzi mnie do sklepu.
- Będzie mile zaskoczony jak powita go dziewczyna, powiedzmy tylko w tym.
- Annie to nadal twój tata. A jak zawału dostanie?
- To tylko trochę koronki. Powinien mieć inną reakcję ciała.
- Tu praktycznie nie ma koronki - poruszam zabawnie brwiami i biorę do ręki bieliznę.
- Chyba o to w tym chodzi. Patrz, wraca do mieszkania, wszędzie pogaszone światła. Wchodzi do sypialni, a tam ty w tej koronce i kilka świeczek.
- dobra, dzięki za wizualizacje. - uśmiecham się.
- Dobrze, że zamiast taty wyobraziłam sobie Harry'ego.
- Ej, ale nie jesteś już zła?
- Raczej nie. Weź jeszcze to i to.- Podaje mi koronkowy pas do pończoch i szlafroczek. - To się nazywa oszczędność w materialne.
- Pięknie.
- To już oceni mój tata.- Całuję ją w policzek. Idziemy na dalsze zakupy. Świetnie się bawimy. Jemy obiad na mieście. Odwożę Annie i jadę prosto do mieszkania Nialla.  Wypuszczam powietrze z ust. Dobra... Zaczynam wszystko przygotowywać. Świeczki są. Biorę szybki prysznic i ubieram to coś zwane bielizną. Lekko podpinam włosy. Upewniam się czy wszystkie światła są pogaszone i zamykam drzwi. Przecież mnie tu nie ma. Ja mam szaloną przyjaciółkę i szalone jej pomysły. Kładę się na łóżku. Nie muszę długo czekać na przyjście Nialla. Słyszę brzęk kluczy a później jego głos.
- Kochanie wróciłem. Jak odsłuchasz wiadomość to do mnie zadzwoń. Tęsknię.- No tak telefon mi padł. Uśmiecham się słysząc jego głos. Dobrze, że tu jest ciemno bo wiem że będę cała czerwona. Otwiera dziw do sypialni i wchodzi. Stoi z otwartymi ustami i torbą w ręku, wodząc po mnie wzrokiem. Zagryzam wargę. Prawą nogę zginam w kolanie a palcami jeżdżę po swoim udzie.
- Chyba... Mercy...- Przeczesuje palcami włosy i nadal mierzy mnie głodnym wzrokiem. Podnoszę się i klękam na łóżku.
- Tak kotku?
- Daj mi zebrać myśli. - Stawia torbę na podłodze. Uśmiecham się do niego i opieram na rękach. Przejeżdżam językiem po wargach i wstaję z łóżka. Łapię go za krawat i przyciągam do siebie. Jezu jak ja tęskniłam za nim. I teraz go jeszcze bardziej pragnę. Ocieram się o niego swoim ciałem. Rozwiązuję krawat, aby zaraz rozpiąć koszulę a raczej jednym ruchem ją po prostu rozerwać , bo mnie drażniła. Łapie mnie za biodra i dociska do siebie. Nie jestem osamotniona w moich pragnieniach. Ciągnę go na łóżko. Siadam na nim i wpijam się w jego usta.
- Zapomniałem... o... czymś?- pyta między pocałunkami
- Nie kochanie. Po prostu chciałam ci sprawić przyjemność - odrywam się od niego i przenoszę pocałunki na szyję mężczyzny. Robię mu znaczne malinki.
- Zacznę częściej wyjeżdżać.- Odchyla się na łóżko, a ja siadam na nim okrakiem.
- Nie! Masz zakaz wyjazdu, bo ja tęsknię.
- Też tęskniłem. Bardzo.- Przejeżdża językiem po moich wargach. Rozwieram usta wpuszczając go do środka. Całuje mnie namiętniej, nasze języki walczą o dominację.  Trzymam dłonie n jego klatce. Jak on  całuję to mi świat wiruje .Odrywamy się od siebie, a ja patrzę na niego pełna pożądania.
- Tym razem nie kochaj. Pieprz - mówię mu do ucha.
- Kochanie...- Przekręca nas na materacu.- To się nam nie przyda.- Po prostu zrywa ze mnie bieliznę. Mruczę zadowolona. Rozpinam pasek spodni jego i zsuwam mu materiał. Kładzie moje ręce nad głową i przyciska do materaca. Jestem uwięziona.  Uśmiecham się zadziornie. Czuję jego męskość na biodrze.
- Przestań się ruszać
- Niall ja nie jestem kobietą posłuszną .
- Doskonale o tym wiem.- Gwałtownie we mnie wchodzi.
- Niall! - krzyczę zaciskając się wokół niego. Porusza się szybko, gwałtownie. Ocierając się o każde wrażliwe miejsce. Oh tak...Właśnie tego chcę. Tego żeby mnie posuwał z namiętnością. Jestem bliska spełnienia, kiedy on się zatrzymuje i cofa mnie z nad krawędzi.
- Niall...- ledwo dyszę. - Daj mi więcej.
- Będzie więcej, dużo więcej.- Brutalnie mnie całuje.- Nie rusza rękoma- mówi, a swoje dłonie przenosi na moje piersi. Znów zaczyna się poruszać. Jęczę tak głośno że nie wiem czy nas sąsiedzi nie słyszą. Boże..jest tak cudownie. Wbija się we mnie tak mocno. Cały.
- Niall!- krzyczę spełniona.  Palce zaciskam na drewnianej ramie łóżka.
- Jeszcze?- mówi mi w prost do ust.
- Oh...- sapię. - Jeszcze.
- Sądzę, że obojgu przyda się nam prysznic.- Wychodzi ze mnie i wstaje z lóżka. Wystawia do mnie rękę. Biorę go za rękę. Idziemy do łazienki. Wchodzimy pod strumień wody. Opieram ręce o ścianę włożoną płytkami. Ciepła woda spływa po moim ciele.
- Daj rękę.- Podaję mu swoją dłoń. Sunie nią od mojej szyi przez dekolt zatrzymując się na chwilę na piersiach. Wzdycham kiedy moje palce się na nich zaciskają. Naprawdę lubię to uczucie..to jak drażnię swoje piersi i sutki. Twarde od podniecenia Kolanem rozsuwa moje nogi. Zjeżdża naszymi dłońmi do mojej kobiecości. Powoli masuję sama siebie. Niall nadaje moim palcom taki rytm To powolna tortura.
- Ah...- rozwieram wargi. Oddycham przez usta. Moje oczy przymykam. Zbiera moją dłoń i wkłada mi palce do ust. Smakuję swoje podniecenie kiedy on się we mnie wbija.
- Boże...- krzyczę. Cała drze w orgazmie. Chcę, żeby mnie brał. Jeszcze... Robi to co raz szybciej. Zaciskam ręce na jego barkach. Jest mi tak dobrze. Ale w połowie wszystkiego że mnie wychodzi i odwraca mnie tyłem do siebie. Opieram się o kafelki Zwleka... O Boże ile może czekać. Zamykam mocno oczy. Czuję jego ręce na moich pośladkach. Ściska je w dłoniach. To przyjemny ból. Oddycham głowę wzdychając. Całuje mnie po szyi. Czuję jego dotyk na całym ciele. Lekko skubie moją skórę. Jestem tak blisko.
- Kochanie jeszcze nie teraz.
- Proszę...- mruczę.
- Wytrzymasz...- Nie jestem tego taka pewna. Zaciska mocno palce na moich sutkach i ociera się o mnie swoją męskością. Krzyczę głośno dysząc.
- Kochanie... - skamlę. Niech robi ze mną co chce, tylko niech pozwoli mi dojść. W końcu nie wytrzymuję. Zjeżdżam jedną dłonią do swojego krocza i zaczynam wsuwając palce.
- Mercy...- przekręca mnie w swoich ramionach. Przytrzymuje moje ręce nad głową.
- Daj mi dojść...- jęczę.
- Nie.- Zachłannie całuje mnie w usta.- Sama chciałaś pieprzenia.
Opadam na kolana. Zaczynam brać do ust jego męskość. Jest twardy i duży. Takiego chcę go w sobie. Chcę, żeby mnie brał. Lubię go takiego, kiedy nie jest delikatny. Dochodzi w moich ustach. Nasienie spływa po moich wargach i dekolcie. Podnoszę się ocierając o niego. Ciekawe co by zrobił jakbym doszła. Co by wymyślił.
- Takiego cie lubię.
- Jakiego?- pyta składając pocałunki na moim dekolcie.
- Gdy zdecydowanie rządzisz w łóżku. Gdy mnie bierzesz jak tylko chcesz.
- Aaa...- Ściska mnie za pośladki.- A na co miałabyś jeszcze ochotę?
- Zrób to od tylu...
Wychodzimy spod prysznica. Łapię się umywalki i lekko pochylam. Przejeżdża dłonią po moich pośladkach i lekko uderza drażniąc przy tym moją kobiecość.
- Ah...Jezu...- mnie zwykły klaps doprowadza na granicę.
- Nie dochodź bo dostaniesz ich więcej.- Jeździ dłońmi po moim ciele i składa pocałunki na moich plecach. Może chcę ich więcej? Nie wiem. Ale nie umiem wytrzymać. Moje soki spływają mi po udach.
- Niegrzeczna dziewczynka.- Mruczy mi do ucha wymierzając mi kolejny klaps.- Najpierw cię ukarm, a
później wezmę. Ostro. Ile razy jeszcze dziś dojdę? Czuję się cudownie. Niech on robi ze mną co chce. Dostaję klaps za klapsem, ale to przyjemne. Trochę piecze mnie już tyłek, ale i tak robię się coraz bardziej wilgotna. Zagryzam wargę i palce na umywalce. Jest mi tak strasznie gorąco. Cała łazienka paruje. Po chwili czuję go w sobie. Całego... Jak wbija się we mnie. Na pewno jutro będę obolała.
- Mocniej...- sapię. Od drugiej strony doznanie jest jeszcze intensywniejsze. Robi o co proszę. Porusza się jeszcze szybciej i mocniej. Siedzimy pod ścianą. Opieram się o jego tors. Ledwo łapie oddech. Tego mi brakowało. Zamykam oczy. Jestem wykończona Niall bierze mnie na ręce i niesie do łóżka. Całuje mnie w czoło.
- Trochę mnie poniosło skarbie. Przepraszam.
- T0 było cudowne.
- Niesamowite.- Kładzie się obok mnie i tuli do siebie.- I tak przepraszam.
- Za co? - uśmiecham się.
- Chyba za klapsy. Poczekaj w łazience jest oliwka.
- Klapsy były miłe chociaż tyłek mam obolały.
- Właśnie.- Wraca z oliwką. Ściąga ze mnie kołdrę i lekko wsmarowuje tłustą ciecz w mój tyłek. To też przyjemne. Nie wiem kiedy zasypiam.

16 komentarzy:

  1. Ale się dzieje <3
    czekam na nn :*
    zapraszam do mnie
    http://punk-onedirection-fanfiction.blogspot.com/
    http://hellobaby-onedirection-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak ja uwielbiam takie sceny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jezu co to było!!! hahaha wcale tego nie czytałam hahaha:D z niecierpliwością czekam na nn:) /aga

    OdpowiedzUsuń
  4. SEKS SEK SEKS
    KOCHAM <3

    OdpowiedzUsuń
  5. CUDOWNYYYYYYYYYYYYYYYY! *-*
    WIĘCEJ Takich Scen! *u*

    OdpowiedzUsuń
  6. Dalej <333333333333333333333333333333333333333333333333

    OdpowiedzUsuń
  7. zajebisty!!!!!!!!!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale z Nialla dzikus xD

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow niespodziewalam sie super rozdzial czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  10. Widze tutaj ewidentne nawiazanie do 50 Twarzy Greya :)
    Podoba mi się :D

    OdpowiedzUsuń