piątek, kwietnia 18

Rozdział 8

- Mercy wstawaj, musimy wracać.
- Wiem... - budzę się.
Podaje mi moje ciuchy.  Wchodzimy do domu. Jestem półprzytomna. Padam na kanapę i zasypiam. O dziwo budzę się w swoim łóżku w domu. Na drugiej poduszce leży kartka.  Ledwo się ruszam po wczorajszym. Przeciągam się delikatnie i patrzę na list.
" Dziękuję, za miły wieczór... i noc. Do zobaczenia w poniedziałek. Twój Niall"
Mój Niall. Uśmiecham się. Biorę się za naukę, a następnego dnia idę do szkoły. Czuję się dziwnie słabo i nie wiem czemu, ale najgorzej jest na wf. Wesley prowadzi mnie do pielęgniarki.
- Nie...puść. Tylko musisz mi zrobić zastrzyk - nawet ręki nie mam siły podnieść.
- Ja nie mam pojęcia jak.
- Wbij ją gdziekolwiek.
Wyciąga insulinę z pudełka i wbija igłę w moje ramię. Sadza mnie na ławce. Opieram głowę o ścianę.
- Lepiej?
- Tak, chyba...
- To dobrze. Dotyka mojego policzka.- Mercy umówiłabyś się ze mną do kina?
Może będę udawać że dalej mi słabo?
- Wiesz, że jesteśmy przyjaciółmi. Tylko.
- Jasne. Zapomniałem.- Siada obok mnie. Przytulam się do niego.
- Przepraszam, poza tym mam kogoś.
- Rozumiem.
Siedzimy tak chwilę. Powoli wracamy na lekcje. Ciągle mi w czymś pomaga. Potem idę spacerem do pracy, bo nie mam siły się spieszyć. Niall siedzi w swoim biurze. Musiał już wrócić.
- Hej - mówię idąc do niego.
- Hej.- Uśmiecha się do mnie podnosząc głowę z nad papierów.
Całuję go w usta i idę do swojego biurka. Nie mam dużo do roboty. Przekładam papiery w segregatorach, tak żeby były ułożone datami. Ale staram się pracować, skoro mam za to dostawać pieniądze.  Podnoszę się z krzesła i chcę wsadzić segregator na miejsce, ale robi mi się słabo. Z powrotem siadam na fotelu. Muszę mieć za niski poziom cukru.
- Mercy?- Patrzę na zaniepokojonego Nialla.- Napij się soku,
- Tak, soku - mamroczę.
Sięgam po szklankę i nalewam picia. Szybko wypijam całą szklankę napoju.  Opieram głowę na ręce i czekam, aż mój organizm zacznie pracować
- Już lepiej?- pyta Niall dotykając mojego policzka.
- Tak - kiwam głowę patrząc na niego. Opiera się o brzeg biurka. Widać, że jest zmartwiony. - Nic mi nie jest - zapewniam.
- Na pewno?
- Czasem tak mam.- Uspokojony całuje mnie w usta. Oddaję krótki pocałunek.
- Nie będę cię męczył.
- To znaczy idź do domu?
- Tak. Właściwie zaraz ktoś cię zawiezie
- Nic mi nie jest
- Jesteś blada jak ściana. Jeżeli nie chcesz do domu, to połóż się na chwilę.
- Dobra. - Na to się zgadzam. Kładę się na sofie. Całuje mnie w czoło i wraca do pracy. Sama nie wiem kiedy zasypiam. Budzę się w samochodzie Nialla.
- Przepraszam.
- Za co? - pyta odpalając silnik.
- Że spałam.
- Nic nie szkodzi. Źle się czułaś. Ja to rozumiem.
- Naprawdę przepraszam - siadam i przecieram oczy
- Skarbie nic się nie stało.- Całuje mnie w policzek. Uśmiecham się delikatnie do niego.
- Uroczo wyglądasz jak śpisz
- A ty jesteś słodki - śmieję się. - Nie chcę mi się wracać do domu.
- A na co masz ochotę?
- Posiedzieć z tobą.
- Kawiarnia czy miły spacer?
- Miły spacer.
Jedziemy za miasto. Chodzimy spacerem po lesie. Docieramy nad małe jezioro. Cały czas trzymam Nialla za rękę. Wchodzimy na mostek. Jest bardzo ładnie. Nigdy nie byłam w tym miejscu.
- Miło - mówię wtulając się w niego.
- Przecież tak miało bić.- Obejmuje mnie ramionami.
Stoimy tak i patrzymy na wodę. Czemu ja się czuję tak cholernie szczęśliwa? To jego zasługa. Sprawia, że czuję się wyjątkowo.
- Dziękuję Niall
- Za co?
- Jestem szczęśliwa.
- Ja też.
- Dzięki tobie.
- Nawzajem maleńka.
- Boję się tego co będzie dalej.
- A co ma być?
- To że wszystko jest tajemnicą i nigdy na jaw nie wyjdzie. Tego się boję.
- Czemu ma nie wyjść na jaw? Wystarczy, że skończysz te osiemnaście lat.
- Nie boisz się reakcji Ann?
- Boję, ale nie mam zamiaru z ciebie rezygnować.
Odwracam się do niego przodem. Trzymam ręce na jego ramionach.
- Ja też, chociaż będzie nas to dużo kosztowało.
- Zapłacę każdą cenę.- Całuje mnie w usta.
- Przy tobie czuję się wyjątkowo - mówię, gdy kończymy nasz pocałunek.
- Bo jesteś wyjątkowa.
- Nie jestem. Tyle kobiet na świecie
- I żadna nie zawróciła mi w głowie jak ty.
Uśmiecham się szeroko.
- Powinnam powiedzieć " Nie zakochuj się we mnie" Ale tego pragnę.
- Może już to zrobiłem.
- Ja z pewnością.
Zamyka mi usta kolejnym pocałunkiem. Uśmiecham się smakując jego cudownych ust.
- Annie jedzie na następny pokaz w Mediolanie, miałabyś ochotę na małą wycieczkę?
- wycieczkę?
- Tak. Kilka dni spędzonych razem.
- Z tobą wszędzie - dotykam jego policzka.
- To gdzie byś chciała pojechać? Bo dla mnie może być i to miejsce, namiot. Kochalibyśmy się pod gołym niebem.
- Tak, cudowne. - wyobrażam to sobie i uśmiecham się.
- Jesteś pierwszą dziewczyną, która zgadza się na biwak w miejscu gdzie nie ma zasięgu.
- Co mnie zasięg jak mam ciebie.- Jeszcze raz mnie całuje.
- To jako, że jadą w czwartek to ty w piątek zrobisz sobie wagary.
- Dobrze panie Horan.
Dotyka mojego policzka palcami. Dopiero teraz na palcu dostrzegam obrączkę. Krzywię się patrząc na złoty krążek.
- Co się stało?
- Nie zapomnisz o niej prawda?
- Aaa... O niej? Nie wiem, Annie zawsze mi ją przypomina.- Przejeżdża palcem po obrączce.
- Wiem o tym.
- Przeszkadza ci?
- Nie - odpowiadam. - Ważne co czujesz.
- Nie wiem co czuję. Jesteś pierwszą osobą na której mi zależy.
- Ja wiem. - kreślę palcem wzroki na jego dłoni. - Kocham cie.
- Chciałbym powiedzieć to samo, ale najpierw muszę sobie wszystko poukładać.
- Wiem, i ja poczekam.- Przytula mnie do siebie.
- Wracamy skarbie? - pytam po upływie godziny, gdy jeszcze spacerowaliśmy.
- Tak.- idziemy prosto do samochodu. Wracamy do domu. Nie chcę się z nim rozstawać, ale muszę.
- Do zobaczeni- mówi otwierając mi drzwi.
- Papa - macham mu i wchodzę do środka.
- Cześć Mercy. Późno wróciłaś.
- Przepraszam mamo/
- Nic nie szkodzi. Nadal pomagasz u pana Nialla
- Pracuję.
- To dobrze. Nie jesteś zła, że to Annie ze mną jedzie?
- Niee. - kręcę głową.
- Dziadkowie przysłali wcześniejszy prezent na twoje urodziny.- Podaje mi kopertę.
- Matko...
- Co w tym roku dostałaś?
- Dużo pieniędzy na studia.
- Widzisz. To się nazywają dziadkowie.
Biorę telefon i dzwonię do babci. Długo jej dziękuje. jestem zachwycona i wdzięczna Wracam do mamy.
- Mój prezent nie jest taki cudowny, ale mam nadzieję, że ci się spodoba. Zapisałam cię na te warsztaty latem.
- Mamo! - wieszam jej się na szyi. - Dziękuję.
- Zaczynasz od lipca.
- Super - uśmiecham się. - Jeszcze tylko miesiąc i będę pełnoletnia.
- Szybko wyrosłaś.
- Czas szybko leci – idę do siebie. Jestem wykończona. po kąpieli idę spać. Wtulam się w swoją poduszkę i zasypiam myśląc o Niallu.

27 komentarzy:

  1. Jeeej .. super ..;) Niall taki kochany .. wow ;33

    OdpowiedzUsuń
  2. Cuuudne :3 czekam na nn i weny życze :*
    xx
    PS.Ciekawe co będzie z Niallem jak Marcy wyjedzie na te warsztaty?? nie mogę sie już doczekać ^_^

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest nn ! Jak ja to kocham ! ;)😍

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny <3
    Lovciam tą parę.
    Czekam na następny i nie mogę się go doczekać jak zawsze :*
    Buziaki:*
    A.

    OdpowiedzUsuń
  5. Awww on jest taki kochany. <3

    OdpowiedzUsuń
  6. wreszcie *.* aaaaaaa juz nie moge sie doczekac nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale się słodko zrobiło w tym rozdziale ^_^
    SUPER!!!
    ... czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ubóstwiam to opowiadanie <3 Czekam na nn ;D
    P.S.: Zapraszam do Siebie po dawkę opisów na koolorowa.blogspot.com

    koolorowa xx

    OdpowiedzUsuń
  9. fajny ;3
    mrs.tomlinson

    OdpowiedzUsuń
  10. Super,super,super! ♡ /@luv_my_heri

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny rozdział. Przeszłaś samą siebie. Czekam na nexta i przesyłam kisski <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Bosz, świetny tak mi oczy wyszły *..* jak to czytałam. Po prostu CUDOWNY :D Brak słów :) Mam nadzieję, że nie długo dodasz coś :)

    OdpowiedzUsuń