piątek, sierpnia 29

Rozdział 22

Niall budzi mnie pocałunkami.
- Kochanie zrobiłem śniadanie
- Ale nigdzie nie wyjeżdżasz?
- Dopiero wróciłem kobieto.- Uśmiecham się otwierając oczy.
- Masz szczęście.
- Nie pozbędziesz się mnie tak łatwo.
- Wcale nie chcę się pozbywać - obejmuję jego szyję. - Powiedz mi. Ty mi się wczoraj oświadczyłeś czy mi się wydawało?
- Zrobiłem to, ale mało poprawnie. Co ze mnie za facet?- Kręci rozbawiony głową.- Ale od razu zrozumiałem swój błąd.
- Moim zdaniem było poprawnie..
- Ja znalazłem dwa uchybienia
- Jakie kochanie?
- Zapomniałem uklęknąć i dać ci pierścionka.
- Możemy to pominąć.
- Jasne i co ja zrobię z pierścionkiem. Synu twoja mama wydziwia
- Kupiłeś mi pierścionek? - siadam zszokowana.
- Tak.
- O matko.
- To aż takie dziwne. Muszę ci częściej coś kupować.
- Nie, nie. ty mi nic nie kupuj. ale która jest godzina że zdążyłeś?
- Dziesiąta rano. Kto powiedział, że ja go dzisiaj kupiłem.
- Wariat - całuję go w usta.
- Ale tylko twój wariat.
- Tylko mój.
- To teraz zamknij oczy.- tak zrobiłam. Czuję jak coś zakłada mi na palec i delikatnie mnie całuje.- Możesz otworzyć.- Uśmiecham się widząc piękny pierścionek.
- Piękny.
- Uff...- oddycha z ulgą.
- Naprawdę. - jemy śniadanie. Jestem okropnie szczęśliwa. Siedzimy sobie w ogrodzie. Nathan leży na kocyku, a Niall ciągle go rozśmiesza. Wyciąga rączki do niego i się śmieje
- Fajnie, że jeszcze jest tak ciepło.
- Chociaż to dziwne w Londynie.
- Mi się tam pogoda podoba.
- Tak, a ciągle pada.
- Teraz nie pada. Słonko świeci, kaczki nadal pływają po naszym jeziorku.
- Teraz nie - całuję Nathana po brzuszku.
- Boże jak ja kocham siedzieć w domu.
- Jak ja kocham jak siedzisz w domu.- Przyciąga mnie do siebie i całuje w nos.
- Zostańmy tutaj, na zawsze.- Uśmiecham się do niego.
- Zdecydowanie to dobry pomysł. - przeczesuję palcami jego włosy.
- Bez durnej pracy i szkoły. Tylko my w naszym małym domku.- Śmieję się. Leżymy tak we trójkę. Niall jedną rękę trzyma na moim brzuchu, a drugą obejmuje Nathana.
- Masz teraz wszystkich obok siebie
- Tak. Mój cały świat. - Całuję go w usta i zamykam oczy.
- Niall? Pójdziesz na moją wywiadówkę? Ojcu nie powiem.
- Dlaczego Lou nie może pójść?
- Bo się tylko zdenerwuje, a wiadomo jaki jest. Dopiero początek roku, a mam 3 jedynki z wf.
- Ale to tylko wf i tobie ćwiczyć nie wolno.
- Ale wtedy mogłam. Ale tu chodzi bardziej o co innego - mówię ciszej. - Tata naprawdę może kogoś zabić, a pan od matematyki właściwie tylko złożył propozycję, po czym ja go walnęłam i weszła skarga do dyrektora że uderzyłam nauczyciela
- Poczekaj... Jaką propozycję.
- Nie lubię matematyki i moje oceny są dostateczne. Więc mogłabym mieć piątki..
- Kiedy jest ta wywiadówka, z chęcią poznam twojego nauczyciela od matematyki.
- Za dwa dni.
- Jasne. Może wezmę Louisa ze sobą.
- On mi nic nie zrobił. Jego propozycja była jedno znaczna. Korepetycje w domu. Tylko gdyby mnie nie dotknął to wtedy bym pomyślała że serio chce mi pomoc.
- Co kurwa zrobił? Kotku jak się nazywa ten nauczyciel?- Przytulam się do niego.
- Przecież nic się nie stało.
- Mercy... po prostu powiedz jak nazywa się ten nauczyciel. Wzdycham zła na siebie. On nie odpuści sobie.
- Douglas Poynter.
- Dziękuję.- Podaje mi syna i wyciąga telefon.- Lou masz ochotę na odrobinę rozrywki?
- proszę cie no - wtrącam się.
- No jasne... Podjadę po ciebie... Mam nadzieję, że lubisz matematykę.- Gdy się rozłącza patrzę na niego. - Nic nie rób. Po prostu chciałam żebyś wiedział.
 - Ale ja nic nie robię. Idę spotkać się tylko z teściem. Muszę go poprosić o twoją rękę.
- Oczywiście. Dobra idź. Jezu jak mnie wszystko boli.
- Będę wieczorem kochanie.- Całuje mnie w usta.
- Uważaj na siebie.
- Kochanie, ale ja nie będę robił nic strasznego
- Mówię ogólnie. Wypadki chodzą po ludziach
- Tak. Ja się może w końcu nauczę trygonometrii. Kocham cię.
- ja ciebie też kocham. - patrzę jak odjeżdża. Oh ten Niall. A razem z moim tata jak coś wymyślą ...Trochę mi szkoda nauczyciela od matmy, ale tylko trochę W poniedziałek szykuje się do szkoły.
- Może zostaniesz. Bo my będziemy bardzo tęsknić.
- Wiem. - całuję go w usta. - Ale muszę do szkoły.
- Jasne. Możesz się uczyć w domu.
- Wymyślasz. Spotkamy się u ginekologa.
- Tak. Zostawia nas synku, a jeszcze w sobotę mówiła, że z nami zostanie.- Nathan zaczyna wyciągać do mnie rączki. Jak tu ich zostawić.
- Jutro pójdę- mówię zrezygnowana i zostaje.
- Tak. Jasne...- Niall delikatnie mnie całuje
- Jesteś taki uparty
- Bardzo. Nie wiedziałaś?
- A sam o szkole mówiłeś
- Ale nie wiedziałem, że masz takich nauczycieli
- A właśnie. Sprawdzian z matmy mam jutro i nie chce sobie grabić.
- Nie sadze żebyś miała
- Co?
-No nie sądzę żebyś miała mieć ten sprawdzian
- Dlaczego?
- Powiedzmy, że nie miałby jak tego sprawdzać
- Niall...
- co?
- Coś ty mu zrobił?
- Oderwałem od biednej dziewczyny, której dawał korepetycje. Widząc parę siniaków, poniosło Louisa
- O matko...
- Co?- Przytulam się do niego. Całuje mnie w głowę.- Sądzę, że to była obrona konieczna. Ta dziewczynka była w pierwszej liceum.
- Nie ona jedna.
- Dlatego dostał za swoje.
- Kocham cie. Dziękuję
- Też cię kocham
- Jestem głodna -idę z małym do kuchni
- CO byś chciała jeść?
- Cokolwiek.
- Może być jajecznica?
- Tato od razu zrób jej więcej
- O Annie- odwracamy się.
- Harry mnie podrzucił. Mam wolne bo matematyk do mnie nie przyjdzie.
- Tak? Ciekawe czemu.
- Nie wiem.
- Twój tatuś wie - mówię.
- Tato...
- Oj spadł ze schodów.
- A już myślałam, że ktoś mu coś zrobił. Biedne schody.- Śmieję się cicho. Siadamy do stołu a Niall daje nam śniadanie.
- Twoja WNUCZKA JEST WYMAGAJĄCA.
- Będę mieć wnuczkę? - cieszy się. Mówiłam. - Super - przytula Annie i całuje w czoło.
- Harry cieszył się bardziej. Odstawiał jakiś tam taniec
- No ale ja jestem dziadziuś i cieszę się inaczej .- śmieje się. - No to już wiem co kupować.
- Co ty chcesz kupować. ?
- Jak co? Dostaniesz całą wyprawkę. Zobaczysz. - mówię śmiejąc się.
- Jezu... Ja cały weekend chodziłam po sklepach. Harry zwariował.
- No a dziwisz mu się ?
- Raczej nie. Ale z brzuszkiem ciężko się chodzi. Człowiek szybciej się męczy
- Tak, no widzisz. Ja jeszcze nie mam brzuszka a cały weekend w łóżku przeleżałam.
- Ale ci fajnie.- Niall wychodzi na chwilę, żeby przyprowadzić wózek.
- Patrz - pokazuję przyjaciółce dłoń.
- Jezu... Kiedy ślub?
- Nie wiem, mówił jak wariat. - śmieję się.
- Kto wariat? -pyta Niall?
- Ty wariat.
- Dlaczego?
- Oj tato - śmieje się Annie. - Gratuluję.
- Dziękuję. Musisz z nią kupić sukienkę. Mam zgodę Louisa.
- Dlaczego ja nie wiem? - pytam.
- Bo zapomniałem ci powiedzieć.- Pokazuję na niego widelcem i kręcę głową.
- Co? Kochanie mówiłem, że chcę ten ślub wziąć szybko. Nawet jeśli miałbym porwać księdza.
- Dlaczego ci się tak śpieszy? - zakładam nogę na nogę uśmiechając się.
- Bo jeszcze ktoś mi ciebie zabierze.
- nie gadaj głupot.
- Nie gadam. Tęsknię za obrączką na palcu. Jak ją nosiłem to te wszystkie kobiety tak się na mnie nie gapiły. Taki odstraszacz
- Dobrze, dobrze. Ale to nie zmienia faktu że mnie nikt tobie nie zabierze.
- Bo cię nie oddam.- całuje mnie w usta.- Dam wam moją kartę Annie
- nie - ja zaprzeczam od razu. - Moja suknia. Ja będę za nią płacić.
- Dobrze
- no - uśmiecham się i go całuję. Po śniadaniu jedziemy do galerii. Wszystkie są śliczne. Nie umiem wybrać
- Może ta?
- Tak, ładna jak wszystkie - uśmiecham się i podchodzę do sukni
- Musisz się na coś zdecydować
- Ale jestem w ciąży, więc mi ciężko decydować.
- Jak dla mnie jest idealna- Idę ją przymierzyć.
Wyglądam w niej całkiem ładnie. Koronkowy materiał spływa w dół od mojej tali. Obracam się przeglądając w lustrze. Panie ekspedientki poprawiają mi tył i mówią, że jest cudownie.
- Zobacz jeszcze te buty.
- Buty? Ty mi tu nagromadziłaś masę dodatków - biorę białe szpilki, nie na dużym obcasie.
- Tylko raz w życiu bierze się ślub. Powiedzmy.
- Właśnie, powiedzmy - mówię śmiejąc się.
- Zawsze są wyjątki od zasady. Tak ja czystość przedmałżeńska
- O właśnie. W naszym przypadku bardzo odbiegamy od tej zasady.
- Ktoś się trzyma tej zasady?
- wiesz, mój tato się trzymał. - śmieję się
- Boże. Nie wiedział co bierze przed ślubem. Byłaś wpadka pierwszej nocy?
- Chyba tak.
- Nieźle. Związek został dobrze skonsumowany
- Wiesz, potem wyjechał na wojna itd, i mama miała jakiegoś tam kochanka. Nic ważnego.
- Straszne.- Uznaję, że nie będę jej mówić o mojej mamie i jej tacie.
- To na kiedy planujecie ten ślub?
- No nie powiedział mi.
- Chyba kupię sobie od razu sukienkę
- Dobry pomysł- Annie bierze jakąś sukienkę z wystawy.
- Myślisz, że nie będę w niej wyglądać grubo
- niee. Ślicznie.
- Przymierze- Wraca do mnie w pięknej, niebieskiej sukience
- Nigdy nie nosiłam czegoś co mi sięga do kolan no chyba, że jak byłam w przedszkolu.
- Ale ślicznie wyglądasz.
- Dlatego ją wezmę. I jeszcze te buty. - Pokazuje na parę rzymianek. na płaskim obcasie.- Mam nadzieję, że będzie ciepło.
- Ja też. - uśmiecham się. Zakupy są bardzo udane. Moim samochodem wracamy do domu.
- Albo np. można ci włosy upiąć, wiesz jest dużo możliwości - rozmawiamy wchodząc do środka.
- Tak. Coś się jeszcze wymyśli.
- Niall jesteśmy. Mężczyzna zbiega z góry
- Hej - machamy mu. - Pamiętasz o wizycie?
- Tak. - Annie siada na fotelu głęboko oddychając. Trochę się nachodziłyśmy.
- Tylko żebyś w kościele nie padł z wrażenia, bo się starałam tato.
- Oczywiście słoneczko.- Całuje ją w głowę.
- I chcę siostrę
- Czemu nie brata?
- Już mam. Ale jak wyjdzie drugi, to się staraj o następne
- Jasne.
- A ja będę rodzić, oczywiście - mówię kiwając głową na boki
- No...- uśmiecha się przyjaciółka. - Na przydał Harry już zapowiedział że chce jeszcze syna i córkę
- No jasne, przecież my przedszkole zaczniemy prowadzić. A tak poważnie. Kochanie robiłeś obiad? - patrzę na blondyna ze słodkim uśmiechem.
- Tak. Już wam przynoszę.- Siadamy do stołu i jemy pyszny obiad. Potem gdy jedziemy do lekarza odwozimy Annie. NIall siedzi zniecierpliwiony na korytarzu.
- Spokojnie - uśmiecham się.
- Ale ja już chcę.- Biorę go za rękę i splatam ze swoją. Podnosi ją do góry i całuje.
- Jesteś szczęśliwy?
- Bardzo.
- Ja też. - całuję go w policzek. Obejmuje mnie ramieniem. Z gabinetu wychodzi pacjentka. Teraz przyszła nasza kolej. Wchodzimy do środka witając się z moją panią doktor.
- Dzień dobry. Państwo też będą przychodzić co tydzień?
- To jego wina - mówię. - Musi zobaczyć swoje maleństwo.
- Tak na żywo.
- Tatusiowie.
- Tak. Za każdym razem tak samo panikują.- Siadam na fotelu i robi mi badanie.
- Zadowolony tatuś?- pyta lekarka Nialla
- Bardzo - uśmiecha się.
- Zgrać na płytkę?
- Oczywiście.- Lekarka wręcza nam płytkę i zdjęcia USG.- To zapraszam za Dwa miesiące z tatusiem, to posłucha bicia serduszka.
Uśmiecham się do Nialla. Wychodzimy szczęśliwi. Bierze mnie za ręce i zaczyna kręcić.
- Musimy pojechać do kościoła.
- Tak? A no tak.
- No. Jesteś córką wojskowego więc masz przywileje. Mam nadzieję, że twoja mama nie dostanie zawała jak Lou włoży mundur.
- Haha - śmieję się głośno. Całuję go w usta
- Księża są uparci.
- Zapewne.
- Ale udało mi się go przekonać.
- Sukces kotku sukces.- Parkujemy przed małym kościołem. Jest na prawdę śliczny. Uśmiecham się zagryzając wargę. Będzie piękny ślub. Wchodzimy do środka i ustalamy datę za dwa tygodnie. W samochodzie co chwila rozpraszam czymś nialla.
- Kochanie bo jeszcze spowoduje wypadek
- To zjedź na poboczę.
- Co ci chodzi po głowie?- patrzy na mnie i staje na światłach.
- W tym aucie się jeszcze nie kochaliśmy.
Patrzy na mnie lekko rozbawiony. Powoli odpinam jego pasek i jeżdżę dłonią po jego kroczu. Zdecydowanie... Jestem kobietą w ciąży i natychmiastowo potrzebuje seksu. Zaciskam palce na jego męskości i dalej podróżuję dłonią, a potem znów to powtarzam. Niall zmienia pas. Jakiś idiota na niego trąbi, ale ten się tym nie przejmuje. Skręca w jakąś boczną uliczkę. Jestem zadowolona z tego, że dostanę czego pragnę.
- Tego jeszcze nie przeżyłem. Seks z dziewczyną w centrum miasta
- Narzeczoną - grożę mu palcem i przygryzam płatek jego ucha.
- Tak, narzeczoną.- Parkuje samochód w jakimś garażu, w najdalszym koncie.- Nic lepszego nie znajdę kochanie.
- Ale wiesz co mamy duże to auto. Chodź do tyłu. - przemieszczamy się na tylne siedzenia. Oh jak dobrze, że w tym range roverze są przyciemniane szyby. Wysiada z samochodu i siada na tył.
- Będę częściej zmieniać samochody.- Uśmiecham się i całuję go w usta. Podciągam swoją bluzkę i ją zdejmuję. To samo robię ze spodniami. Niall rozpina swoje spodnie i kładzie mnie pod sobą.
- Jak ja lubię jak tak na mnie reagujesz - mruczę.
- Lubię na ciebie reagować.- Podnosi mnie lekko i opuszcza moją bieliznę. Zsuwam mu bokserki i oplątuje go nogami. Kiedy we mnie wchodzi głośno jęczę. Zamyka mi usta namiętnymi pocałunkami i szybko się we mnie porusza. Moja ręka ślizga się po szybie. O matko jak mi dobrze... Krzyczę dochodząc...Łapię oddech. Niall siada i chce zapiąć swoje spodnie. Chcę go jeszcze. Kręcę przecząco głową.
- Mało...
- Co?
- Ja chce ciebie więcej.
- Bierz co chcesz.
Siadam na jego kolanach. Nakierowuję jego członka na swoje wejście i opuszczam się. Łapie mnie za biodra i dociska do siebie.  Czuję go całego. Nadal taki duży i twardy. Ociera się tam wewnątrz mnie.
- Może ja zadzwonię do Harry'ego. Niech mały zostanie u nich na noc.
- Mhmm - mruczę mu w usta. Odchylam się do tyłu dając mu swobodny dostęp do piersi.
- Wiesz co...
- Tak? - sapię.
- Nie próbowaliśmy tego w garażu
- Tak, to racja..- Ściska moje piersi w dłoniach. Nie mogę już wytrzymać i dochodzę
- Kocham...cię.
- Ja ciebie też.- Nakładam tylko bieliznę i koszulę Nialla. Opieram się o drzwi. nie mam zamiaru się przesiadać. Niall całuje mnie jeszcze w usta i siada za kierownicą.
- Nadal masz ochotę?
- Wiesz, że tak.
- Jesteś nienasycona.- Szybko włącza się do ruchu
- Nigdy nie mam cię dość.
- Ja ciebie też.- Wybiera numer Harry'ego. Jest na głośniku więc słyszę wszystko.- Harry czy Nathan może zostać u was na noc?
- Jasssne, a co szykuje ci się całodobowy seks?
- Tak...- śmieje się Niall.- Ja już nawet zacząłem.
- Uuu, no stary. Jest 15. Nieźle.
- Jak działać to na całego.
- Z taką laską
- Ta laska wszystko słyszy
- Cześć słoneczko!
- Cześć Harry
- Ale cię wymęczy.
- Sama tego chce. Boże ja gada o moim życiu seksualnym z przyszłym zięciem.
- A ja gadam o życiu seksualnym z przyjaciółką, a dziewczyną mojego ojca. Przebij - słyszymy Annie
- Wiecie co... My za chwilę będziemy bardzo zajęci. Miłej zabawy z braciszkiem.- Niall szybko się rozłącza i parkuje w garażu. Śmieję się siadając. Obejmuję jego szyję.
- To była dość dziwna rozmowa...- Wyciąga mnie z samochodu.
- Tak, bardzo.
Sadza mnie na masce samochodu. Rozsuwam nogi. Zagryzam wargę a moje palce zaczepiają o krawędź moich majtek. Uśmiecha się do mnie i powoli rozpina guziczki koszuli.
- Chyba każdy facet marzy o piękniej dziewczynie na masce jego super wozu
- Więc brakuje ci jeszcze pięknej dziewczyny na tej masce.
- Sądzę, że mam najpiękniejszą dziewczynę... poprawka narzeczoną.
- Oj misiek - całuję go w usta, a później p o szyi. Biorę jego dłonie i kładę na swoich biodrach.
- Tu mam cię dotykać?
- Wszędzie Niall. Każdy centymetr dotykaj.
- Na pewno będę.- Wkłada palce za gumkę od moich majtek. Jeżdżę dłońmi po jego plecach. Zaczepiam o pasek. Powoli zsuwa ze mnie moją bieliznę. Moje majtki lądują przy kole auta. Odchylam się do tyłu opierając ręce o maskę. Przejeżdża dłońmi po moim brzuchu i dotyka mojej kobiecości. Wzdycham i dotykam jego dłoni. Tracę przez niego zmysły. Przez jego dotyk Nie skupiam się na niczym, a myśli odpływają. Jęczę głośno a on nie zaprzestaje swoich tortur
- Wiesz że...zaraz dojdę - jęczę.
- O to mi chodzi...- Zaciskam palce na jego ramionach i krzyczę spełniona. ale nie mam dość. Rozpinam jego spodnie i ściągam je z bokserkami. Zsuwam się lekko z maski samochodu wprost na niego. Trzymam narzeczonego za szyję i zamykam oczy. Jezu, to jest cudowne uczucie. Wbija się we mnie głęboko. Krzyczę jego imię. Leże na masce samochodu łapiąc oddech.
- To było...- sapie Niall
- Niesamowite...- przymykam oczy.
- Tak...- Bierze mnie na ręce i niesie do sypialni. Leżymy na łóżku Niall jeździ palcami po moim udzie.- Chyba na dzisiaj dosyć
- może na razie. - wtulam się w niego
- Na razie?
- Tak.
- Boże kobieto
- Słucham misiek? - całuję go w linię szczęki.
- Wykończysz
- Oj no, noc przed nami
- Tak. Cała noc
- Właśnie- Całuje mnie w szyję
- Na pewno ci się taka podobam? Może mam coś zmienić?
- Jesteś idealna
- Jesteś słodki.
- Mówiłaś już to
- Wiem, i będę powtarzać
- Głodna?
- Po co pytasz- śmieję się
- Idę coś zrobię.- Wstaje z łóżka i zakłada bokserki. Patrzę za nim z uśmiechem.
- Ale ja mam szczęście.
- Ja też.- Wychodzi z pokoju, a po kilku chwilach wraca z kanapkami.- Zapomnieliśmy o zakupach
- To zaraz pojedziemy.
- Jasne. Tylko bez numerów z popołudnia
- Ale jak mi się za chce...
- To błagam po zakupach.
- Dobrze kochanie- Jemy i się ubieramy. Jedziemy po zakupy. Dużo kupujemy jedzenia. Przy moim apetycie i tak mało. Kupujemy też małemu rzeczy. Pampersy itd.. Normalnie pełen bagażnik zakupów. Siadam obok Nialla w aucie. Cmoka mnie w policzek i rusza W domu robimy obiadokolację. Zjem dosłownie wszystko. Normalnie nie poznaje siebie.
- boże, ja sie musze ograniczyć - zaczynam mierzyć cukier
- Ze słodkim na pewno
- Ale ja muszę.
- Oj wiem
- No wlasnie.
- Moje biedactwo.
- Obejrzymy jakiś film?
- Tak, to dobry pomysł - uśmiecham się. Siadamy na sofie i wtulam się w niego oglądając.

24 komentarze:

  1. Te sceny! Matko! Kocham! :*
    believeit-justinbieber.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Lowwwwwwwwwwwwww! Następny szybkooooooooooooo

    OdpowiedzUsuń
  3. Najlepsze to jest :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Słodkie że Niall z teściem wspólnie załatwili 'problem' z nauczycielem :D

    OdpowiedzUsuń
  5. zazwyczaj prosi się o szczere komentarze. i zaznaczam na początku że bardzo lubię to opowiadanie więc nie chcę hejtów w stylu 'nie podoba się, nie czytaj' okej? tylko wyrażam swoje zdanie. ale do rzeczy.
    wydaje mi się że jednak poszłaś za szybko z tym dzieckiem. i masz praktycznie sielankę. jak na moje przydałaby się jakaś drama xd ale to tylko moje głupie zdanie ;p

    ogólnie to gratuluję bo bardzo lubię cię czytać, soł... czekam na kolejny i życzę weny!

    + zapraszam do mnie.
    dopiero zaczynam :) life-
    complications-
    fanfiction.blogspot.com
    @GosiaSpeedway

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie samymi dramatami człowiek żyje, ale dzięki za opinię.

      Usuń
  6. Chyba jakaś obsuwa się wkradła...

    OdpowiedzUsuń
  7. Czemu nie ma newsa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponieważ mam zepsuty komputer i zero dostępu do napisanych rozdziałów.

      Usuń
    2. Hej,oczywiście cierpliwie czekam,ale mam nadzieje,że jakoś nadgonimy,bo jesteśmy 4 rozdziały w plecy :(

      Usuń
  8. Kiedy następny?

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziewczyny, trochę cierpliwości :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ech,miesiąc już prawie...

    OdpowiedzUsuń